Krok 1
Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec skutków uzależnienia – że przestaliśmy kierować własnym życiem.
Z pierwszym krokiem nie było problemów – przestaliśmy kierować własnym życiem i święto. Jestem na mitingu, samo bycie tam, to już pewnego rodzaju potwierdzenie przed samą sobą – no nie dało się samemu…
Cztery spotkania na styczeń. Cztery spotkania na omówienie 1 kroku to zdawałoby się długo. Jednak pierwsze wrażenie, odkrycie w sobie totalnej bezsilności, jest tak powalające, że nad tym jednym, prostym stwierdzeniem można debatować godzinami i nie brakuje wspomnień, przykładów, idei. A każdy mówi mniej więcej o tym samym co ja: chciałam być pewna siebie/wstyd się przyznać do słabości/nie ufałam nikomu/idea idiotycznie brzmiących MITINGÓW wydawała się głupia/zaprzeczałam wszystkim, którzy mówili, że mam problem/ogrodziłam się żelaznym murem/w końcu nie przepuszczał nawet powietrza/nie wiedziałam co się dzieje we mnie, wiedziałam, że to coś złego/tak bardzo pragnęłam pomóc innym, że moja osoba zeszła na dalszy plan/wciąż chciałam dobrze, a wychodziło źle/byłam na skraju wyczerpania psychicznego/oto jestem!
Najpiękniejsze w tym kroku jest to, że każdy zaczyna go z tego samego miejsca – nie ważne który raz go przerabia. Każdy, zanim znalazł swoje miejsce, czuł się tak samo niepewny i bezradny (co było mniej lub bardziej uświadomione), nieważne czy miał lat 18, 36 czy 40. To jest tak, że krok pierwszy ma w sobie największe nagromadzenie uczuć, które stopniowo będziemy uwalniać podczas następnych 11. Każdy stoi emocjonalnie nagi przed innymi, choćby nie wiem jakiego grał twardziela, reszta i tak wie. Wszyscy jesteśmy po równo bezsilni, po równo przerażeni i tak samo przepełnieni zachwytem, że nie jesteśmy odosobnieni w swoich uczuciach. Na mitingach to krok, podczas którego doznałam największej czułości i delikatności – małe dziecko staje przed drogą; za chwilę zacznie dorastać, uczyć się asertywności, miłości i odpowiedzialności. Powrócimy do swojego bolesnego dzieciństwa, żeby przeżyć zaległą radość i wreszcie dostać prawo do bycia dzieckiem, którego wcześniej brakowało.